Atrapa

Nie mówię, że źle być pozerem. To rodzaj alchemii. Słowa są dwuznaczne, punkt widzenia tymczasowy, przemija z błyskiem flesza. Można szybko zorganizować spójny schemat, porządek w myślach, spokój ducha. Naprawdę był w tym mistrzem. Styl miał jednorodny – kiedy odczuwał dyskomfort, niesprecyzowany brak, szedł na przyjęcie. Podchodził do każdego, kto coś znaczył, nie zamykały mu się usta. Flirtował, zdradzał tę, którą zostawił w domu.

Na imprezy z notablami zabierał swoją kobietę. Inteligentna, ładna, wymagająca. Świadczyła o tym, że w jego życiu istnieje treść. „Moja żona i ukochana”, przedstawiał ją. Słowa potykały się o siebie, jak potykają się o siebie słowa „najbliższy przyjaciel”, ale chyba nikt tego nie zauważał. Ona prostowała się instynktownie, dołączała do gry.

Kto z nas nie oszukiwał, kto nie kłamał? Kłamstwo ma własną autonomię. Nie da się stworzyć analizy konsekwencji kłamstwa, działa od razu i w kolejnych pokoleniach. Im zaczynało się wydawać, że żona, mąż i miłość, to prawdziwe oblicze ich związku. Lubili przyjęcia.

Komentarze